home | login | register | DMCA | contacts | help |      
mobile | donate |

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z


my bookshelf | genres | recommend | rating of books | rating of authors | reviews | new | | collections | | | add
fantasy
space fantasy
fantasy is horrors
heroic
prose
  military
  child
  russian
detective
  action
  child
  ironical
  historical
  political
western
adventure
adventure (child)
child's stories
love
religion
antique
Scientific literature
biography
business
home pets
animals
art
history
computers
linguistics
mathematics
religion
home_garden
sport
technique
publicism
philosophy
chemistry
close

- advertisement



List osiemnasty

Helu!

Uspokoilam sie.

Wiesz, kto mi dal doskonala rade? Oto Janka, owa narzeczona Ottowicza. Ciekawa rzecz, jak ta dziewczyna jest experte w tych rzeczach. Moznaby przypuszcza'c, B'og wie co, gdyby sie nie wiedzialo, ze jest absolutnie bez skazy. Zapewne, ze tu gra role przedziwna intuicja. Ot'oz zjawila sie u mnie wczoraj po poludniu, bardzo szykowna, bardzo angielska i zawsze doskonale ubrana. Miala w reku cudowna zlota torebke, warto'sci co najmniej sze'sciuset koron. Prezent Ottowicza! Ot'oz powiedzialam jej wszystko. Bylam w takim dniu, w kt'orym musi sie mie'c powiernika, bo inaczejby sie czlowiek udusil. Wygadalam przed nia wszystko. Umie slucha'c. Ladnie slucha i madrze. Widocznie pochlebiala jej ta rola, jako ze ja, starsza od niej i ta, kt'ora przeszla juz przez zycie zwierzam sie jej i zasiegam u niej rady. Ale nie pokazala tego po sobie. Miala ciagle te mine wyzszo'sci, to jest istoty, kt'orej takt nie zbacza ani na chwile z drogi obranej, a to co sie nazywa folle du logis, jest zamatowane i zamkniete do osobnej kom'orki. Patrzyla na mnie swemi duzemi, imponujacemi oczyma i robila wrazenie zony Cezara, kt'ora nie moze by'c posadzana.

Caly blad tw'oj wyrzekla powoli, wazac kazde slowo jest to, ze's sie zanadto po'spieszyla.

Jakto?

Naturalnie. Po'spieszyla's sie wtedy, gdy Halski jest nasycony, a wla'sciwie przepojony kobieta. Zbladzila's, idac ku niemu ze zmyslowa podnieta. Nalezalo wla'snie uderzy'c w strune nie sentymentu, ale rozumnego idealu. Zamiast rozwiewa'c przed nim koronki i batysty, trzeba bylo zapyta'c go o jego odczyt w Warszawie, o powodzenie, o to, czy czul, iz zawiazuje sie pomiedzy nim i sluchaczami kontakt, czy byl odczuty, zrozumiany. Nalezalo leciuchno podnieci'c w nim strune jego wielko'sci, a co do zmysl'ow, te pozostawi'c na boku.

Czulam, ze ma racje.

Powiedzialam jej z uwielbieniem:

Masz sluszno's'c. Jeste's madra. Skad wiesz o tem wszystkiem?

Odpowiedziala mi skromnie:

Zgaduje.

Poczem zapytala mnie:

Chcesz sie wyda'c za Halskiego po otrzymaniu rozwodu?

Bylam w wenie szczero'sci.

Moze! odpowiedzialam.

My'slala chwilke.

Nie jest to bardzo blyszczaca partja! wyrzekla nareszcie. Ma tam jaki's kapitalik, jest tym profesorem ale jezeli masz na niego gust

No, zn'ow tak bardzo

W kazdym razie zapamietaj sobie jedno. W drobiazgach mozesz sie zapomnie'c, to nie ma konsekwencji. Wszystko to moze by'c podciagniete pod miano flirtu i to wystarczy. Lecz co do punktu gl'ownego i zasadniczego, nie ustepuj! Niech ci sie nie zdaje, ze moze tem wla'snie zobowiazesz mezczyzne, ze jego honor etc. Nigdy! To sa zludzenia. Gdy spragniony podr'ozny sie napije, odchodzi od 'zr'odla obojetnie, a czasem pluje w jego powierzchnie. Tak samo i z nami. Naprzyklad ja i Ottowicz Czy sadzisz, ze szalalby za mna, gdybym nie byla dla'n ta twierdza niezdobyta, broniaca sie z cala godno'scia i duma. Co innego, ze pozwalam, aby nieprzyjaciel wtargnal czasem na okopy. Ale to wszystko. Sama forteca jest niezdobyta.

U'smiechnela sie milutko.

Gibraltar!

Patrzylam na nia z podziwem i zazdro'scia.

Po prawdzie m'owiac, Janka jest brzydka i nie tak bardzo mloda. Ottowicz jest nadzwyczaj przystojny, bogaty i rozumny. Zona Ottowicza jest jedna z piekniejszych kobiet w kraju. I oto porzuca te zone dla Janki, szaleje za nia, obsypuje prezentami, zaniedbuje majatek ziemski, przesiaduje ciagle przy tej narzeczonej.

I za to wszystko maluchne koncesje.

Ale tej najwiekszej, tej istotnej jamais!

Janka jest naprawde bez skazy.

Za to szyje da'c moge.

Jak za siebie.

Wiec Ottowicz sie rujnuje dlatego, ze czeka. To proste. Doskonala metoda.

Halski jednak moze ma inne pojecia, inny uklad nerwowy.

Pytam wiec, ale bez przekonania:

A czy wszyscy?

Co?

Tak szaleja w tem wyczekiwaniu?

Janka odpowiada bez namyslu:

Wszyscy.

A jezeli sie znudza i odejda?

To juz od nas zalezy, azeby sie nie nudzili.

Wyciagnela sie, rece zarzucila w tyl glowy.

Czy wiesz? Co's po jej twarzy przemknelo. Byla jaka's inna, dziwna, zajmujaca. Jakby kryla w sobie przepa's'c tajemnic.

A jezeli odejda do innych, jak Ali?

Skrzywila sie pogardliwie.

To nam nie uchybia. Nawet brzegu sukni nie dotyka. Powinny'smy o tem nie wiedzie'c.

?

Tak jest. I ty otw'orz chetnie drzwi Alemu i pozw'ol mu uklekna'c przed soba. Bedziesz jeszcze wiecej dla niego Madonnowata, niedo'scigla Jungfrau czy jak tam.

Ziewnela. Spojrzala na cudny, okragly zegarek.

Ide.

Ottowicz czeka na ciebie?

Tak! Mamy i's'c wybra'c kufer. Cudowne nadeszly. Poematy.

Jedziesz?

Do Marienbadu.

Nie pytam, czy jedzie sama. To znane i uznane, ze Janka je'zdzi sama, a potem przyjezdza Ottowicz.

A kiedy Ottowicz jedzie?

Za tydzie'n.

Jest zupelnie spokojna i bardziej cezarowa zona, niz kiedykolwiek.

Czemu ty nie jedziesz? zapytuje mnie, zapinajac rekawiczke.

Nie moge. Rozw'od mnie trzyma.

Westchnela.

Szcze'sliwa! Nasz rozw'od, jak utknal, tak ani sie chce poruszy'c z miejsca. Ta Ottowiczowa jest bezwstydna. Zada sum bajo'nskich. Radaby pana Olesia zrujnowa'c do szczetu. Ciekawa jestem, na co jej to wszystko. Przetraci na stroje i wyjazdy. Pusta glowa! Ale ja czuwam i nie dam nas zrujnowa'c! Nie dam!

Wziela z kata cudowna parasolke. Raczke stanowila zlota kula, nasadzana chryzoprasami.

Mimowoli wyciagnelam reke.

Och! cudo!

Prezent wczorajszy od niego! rzucila niedbale.

Ucalowala mnie.

Wiesz co's tam slyszalam. Mamy mie'c piknik pozegnalny, czy co's, zanim sie rozjedziemy. Zaprosze malego i Halskiego dla ciebie.

Zatrzymalam ja.

Gdzie to bedzie?

Naturalnie w naszej knajpie. Chcesz tych dw'och? Moze jeszcze kogo?

Nie, nie. Tylko Halskiego. Alego nie chce. Obrzydl mi.

Dlaczego? Zostaw. To bardzo przyjemnie, jak tam co's pod lokciem poetycznie skrzeczy. Zreszta, jak chcesz.

Byla juz na progu.

A! nie dekoltuj sie.

Dlaczego?

Dlatego, co ci powiedzialam. Halski ma dosy'c dekoltazu. Uwiedziesz go latwiej szczelnie zaslonieta. P'o'zniej sobie to odbijesz.

Roze'smiala sie.

I znikla.

Po jej odej'sciu mialam wir w glowie i jaka's gorycz mnie ogarnela. Wiesz, zazdro'scilam jej. Tak. Serjo m'owie. Zazdro'scilam tej plaskiej, z'oltej i troche juz w latach pannicy. Imponuje mi znajomo'scia mezczyzn i l^achons le mot sprytem kupieckim. Doskonale swe dziewictwo wyprowadzila na targ i znalazla kupca. A ja marnie drepcze w miejscu.

Ha! c'oz trzeba sie trzyma'c!

Moze i ja p'ojde w cene.

Zobaczymy!

Twoja

Rena.


List szesnasty | Kobieta bez skazy | List dziewi etnasty